12-13-2025, 20:46
Witam, oto moje „Wielkie Trio” do analizy:
Pink Floyd – The Dark Side of the Moon
Dlaczego: Dla mnie to wzór spójności. Przejścia między utworami są tak płynne, że trudno słuchać ich osobno. To nie tylko muzyka, to doświadczenie dźwiękowe, które mimo upływu lat w ogóle się nie zestarzało technicznie.
Miles Davis – Kind of Blue
Dlaczego: To album, który zdefiniował jazz modalny i otworzył muzykę na improwizację, jakiej wcześniej nie było. Jest w nim pewien rodzaj spokoju, który sprawia, że jest to płyta idealna dla każdego, niezależnie od tego, czy lubi jazz.
Radiohead – OK Computer
Dlaczego: Idealne uchwycenie lęków przełomu wieków i technologii. Brzmieniowo to pomost między rockiem a elektroniką, który do dziś wyznacza standardy produkcji muzycznej.
Pink Floyd – The Dark Side of the Moon
Dlaczego: Dla mnie to wzór spójności. Przejścia między utworami są tak płynne, że trudno słuchać ich osobno. To nie tylko muzyka, to doświadczenie dźwiękowe, które mimo upływu lat w ogóle się nie zestarzało technicznie.
Miles Davis – Kind of Blue
Dlaczego: To album, który zdefiniował jazz modalny i otworzył muzykę na improwizację, jakiej wcześniej nie było. Jest w nim pewien rodzaj spokoju, który sprawia, że jest to płyta idealna dla każdego, niezależnie od tego, czy lubi jazz.
Radiohead – OK Computer
Dlaczego: Idealne uchwycenie lęków przełomu wieków i technologii. Brzmieniowo to pomost między rockiem a elektroniką, który do dziś wyznacza standardy produkcji muzycznej.

