Szukam inspiracji na wieczorne odsłuchy i pomyślałem, że stworzymy wspólną listę. Każdy ma taką płytę, która totalnie zmieniła jego postrzeganie muzyki. Jeśli mielibyście polecić najlepsze albumy, które trzeba przesłuchać przynajmniej raz w życiu, to co by to było?
Moje TOP 3 na ten moment:
Dopiszcie swoje typy! Zróbmy z tego wątku bazę wiedzy dla każdego, kto zastanawia się, czego warto posłuchać.
Moje TOP 3 na ten moment:
- Pink Floyd – "The Dark Side of the Moon" (klasyk, ale brzmienie do dziś urywa głowę).
- Kult – "Tata Kazika" (za niesamowite teksty i klimat starej Warszawy).
- Massive Attack – "Mezzanine" (najlepszy dowód na to, jak powinna brzmieć elektronika).
Dopiszcie swoje typy! Zróbmy z tego wątku bazę wiedzy dla każdego, kto zastanawia się, czego warto posłuchać.

